Remont

Wzięłam się ostatnio za remont pokoju. Poprzedni miesiąc spędziłam pod kołdrą, głównie w piżamie, wokół mnie rósł syf, ale miałam to gdzieś. Nie byłam gotowa ruszyć cokolwiek. Non-stop napotkałam rzeczy należące do byłego. Mój najlepszy przyjaciel powiedział mi jednego dnia, żebym przemalowała ściany w pokoju. Potraktowałam go jak idiotę, że przecież nie mam siły podnieść zasmarkanej chusteczki z podłogi, a mam malować ściany. Pomysł ten jednak zaczął powoli kiełkować w mojej głowie.

Mój pokój do tej pory był biały z szarymi pasami. Czym dłużej się nad nim zastanawiałam tym bardziej dochodziłam do wniosku, że jest tu trochę jak w szpitalu. Potem dotarło do mnie, że mój były nie będzie widział nowych kolorów, będę miała w końcu coś co o nim nie przypomni. Ostatnio zobaczyłam na Instagramie zdjęcie z podpisem "a teraz jesteś tylko nieznajomym z wszystkimi moimi sekretami". Dobijała mnie trafność tych słów. On wiedział o mnie wszystko. Widział mnie w najlepszych i najgorszych momentach. Nigdy nie zapomnę jego ostatnich odwiedzin w moim domu. Przyszedł mnie przeprosić z czekoladą, rozwścieczył mnie tylko, chciałam mu udowodnić, że ja i moje zaufanie jesteśmy więcej warte niż głupia czekolada. Nie dogadaliśmy się tego dnia. Zaczął wychodzić, byłam pewna, że opuścił mój pokój i pozwoliłam łzom zalać moje oczy, wtedy zauważyłam, że on wciąż tu jest. Stał w otwartych drzwiach, z ręką na klamce, rozglądnął się po moim pokoju. W tamtym momencie wiedziałam, że dla niego walka się skończyła. On wiedział, że już tu więcej nie przyjdzie. Miał rację. Do dziś nie mogę zrozumieć czemu się poddał. Tamto spojrzenie dzień w dzień prześladowało mnie, to był gest przypominający mi, że on zna mnie na wylot, że się przed nim otworzyłam. To głupie rozgladniecie się po pokoju odbierałam w kółko jako gest zwycięzcy, jakby próbował mi przez to dopiec, uświadomić, że dałam się omamić, że dałam mu całą siebie i on to wie, a co najgorsze wie i nie zamierza nic z tym zrobić.

Po długim namyśle, postanowiłam wprowadzić w życie pomysł przyjaciela. Wybrałam kobalt i majtkowy róż. Została mi do pomalowania ostatnia ściana, którą on pamięta. To malowanie jest dla mnie czymś dużo więcej niż zmianą koloru. Jest początkiem szansy na życie. 

Komentarze