Niski upadek

To ja. Ostatnie dni były trudne. Wydawałoby się, że wróciliśmy do życia. Można legalnie wyjść z domu. Nawet ja postanowiłam opuścić bezpieczną skorupkę. Już nawet kilka razy wyszłam z domu.
Za każdym razem, gdy dochodzę do wniosku, że dosięgnęłam dna świat udowadnia mi, że może być gorzej. 
W ciągu ostatnich dwóch tygodni chyba ze cztery razy mówiłam sobie, że gorzej być nie może, że teraz czas się odbić w końcu ku górze. Niestety zawsze, gdy pozbierałam w sobie tyle siły by odepchnąć się od dna ono uciekało mi spod stóp. Jakby wszechświat odbierał moje próby pozbierania się do kupy jako wyzwanie. Wydaje mi się czasami, że słyszę głos krzyczący na mnie: "Ja nie dam rady sprawić by było gorzej? Potrzymaj mi piwo!" Swoją drogą to był jeden z ulubionych tekstów mojego byłego. 
Muszę się pochwalić, że miałam w tym tygodniu urodziny. Oficjalnie mam 19 lat. Niestety dzień moich urodzin był tragiczny. Pod wieloma względami. Dopiero dziś zrozumiałam co tak najbardziej mi przeszkadza w nowym życiu, z czym tak najbardziej nie umiem sobie poradzić po rozstaniu. Brakuje mi kogoś komu mogę ufać, do kogo mogę zadzwonić o każdej porze, komu mogłabym opowiedzieć co mi się śniło, kogoś kto chciałby spędzać ze mną czas, brakuje mi poczucia bezpieczeństwa i tej dziwnej swobody jaką przy nim miałam. Gdy byłam jego dziewczyną czułam się ważna, byłam "panią własnego losu". Robiłam co chciałam, gdy chciałam z kimś pogadać, to dzwoniłam, chciałam wyjść, wychodziłam, chciałam pobyć sama, byłam. Sama mogłam dokonywać wyborów, a teraz nie mam wyboru. Spędzam całe dnie w łóżku bo nie mam alternatywy. Nawet jak do kogoś zadzwonię to czuję się dziwnie. Z niewiadomych przyczyn mam wrażenie, że otacza mnie ostatnio tylko litość. Tak bardzo czuję się jak gówno, tak bardzo straciłam poczucie własnej wartości, tak bardzo zatraciłam się w bólu i obrzydzeniu do samej siebie, że w każdym głosie słyszę nienawiść, niechęć, w każdych oczach widzę zażenowanie i litość. 
Strasznie mi wstyd za to jak się zachowuje, jak się czuję. 
Jestem żałosna.
I nic nie potrafię z tym zrobić. 
Próbuję, ciągle próbuję, ale po prostu nie potrafię.

~Egzystencjonalna

Komentarze